O introwertykach

 

O introwertykach
 
Nie do końca zgadzam się z moją Panią Profesor ze szkoły teatralnej, Anną Polony. Sam jestem introwertykiem i mój introwertyzm nie przeszkadza mi na scenie, bądź przed kamerą. Nie jest mi ‘trudno wciągnąć widza w świat swoich przeżyć, pobudzić go do refleksji i do odczuwania pewnych wzruszeń’. Nie mam z tym problemu. Natomiast przyznaję – introwertyzm jest sporą, a nawet dużą przeszkodą podczas przesłuchań i castingów. Na wielu z nich nie zaistniałem tak, jakbym sobie tego życzył, tylko dlatego, że nagle włączył mi się dziwny rodzaj nieśmiałości. Peszyłem się, głos grzązł mi w gardle i… no i dupa…
Ale to wcale nie znaczy, że introwertycy powinni dać sobie spokój z aktorstwem. W żadnym razie! Introwertykom jest nieco trudniej w tym zawodzie, ale za to z reguły są wrażliwsi i mają więcej do zaoferowania widzowi :-).
Wszystkim zdającym do szkół teatralnych polecam przeczytanie poniższej wypowiedzi Pani Anny Polony. W linku znajduje się całość artykułu, który również polecam!  
“Anna Polony, która przez ponad trzydzieści lat była pedagogiem krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, przyznaje: – Zdarzało się, że byłam innego zdania niż pozostali członkowie komisji. Zresztą nie tylko mnie. Bardzo wielu z nas się tak zdarza. Dlatego że każdy inaczej patrzy, czego innego szuka w drugim człowieku. Poza wyobraźnią i wrażliwością, które musi ujawnić kandydat, jest jeszcze coś, co określamy mianem osobowości. Jest pewien rodzaj wdzięku czy też aury, która człowieka otacza. I na jednych to działa, na innych nie. Jest też kwestia urody. Jednym się ktoś podoba, innym nie. Choć zdarzają się osoby, które nie mają zewnętrznej postaci tak uderzająco atrakcyjnej, ale emanują od wewnątrz czymś niezwykłym. Mają błysk w oku, wyrazistą twarz albo jakiś rodzaj specyficznego temperamentu w geście, w ruchu.
Po chwili Anna Polony dodaje: – Ja zresztą parę razy w życiu się beznadziejnie pomyliłam. Nikt z nas nie jest nieomylny, zwłaszcza jeśli chodzi o talent.
Czym zatem jest talent? Wybitna aktorka, która obchodziła niedawno siedemdziesiąte piąte urodziny i ma w dorobku ponad sto ról teatralnych, przyznaje, że to pojęcie prawie niedefiniowalne. Po chwili jednak udaje jej się stworzyć wielowymiarową definicję, wedle której talent jest “umiejętnością wcielania się w postać, przybierania jej cech charakteru i sposobu myślenia. To specjalna predyspozycja. Pragnienie wejścia w cudzą skórę”. Naczelną cechą aktorstwa jest natomiast ekstrawertyzm, “czyli pewien bezwstyd w pokazywaniu swoich emocji i uczuć. Introwertykowi bardzo trudno byłoby wciągnąć widza w świat swoich przeżyć, pobudzić go do refleksji i odczuwania pewnych wzruszeń”. Anna Polony mówi także o specyficznym rodzaju aktorskiej miłości własnej: – Aktor musi kochać siebie w teatrze. Musi być trochę egoistą. Nie uważam, że to coś pejoratywnego, ponieważ gdyby siebie nie znał i w jakiś sposób nie akceptował, nie potrafiłby swojego instrumentu – jakim jest ciało, głos i cała nasza natura – wykorzystywać do końca. Ja, kiedy idę do teatru grać, zapominam, że siebie nie cierpię. Że nie cierpię swojej fizyczności, swojej twarzy. Po prostu o tym zapominam. Absolutnie. W momencie, kiedy staję na scenie, jestem tym, kim mam być w sztuce. Nie myślę o tym, czy jestem ładna, czy brzydka. Jeśli rola wymaga, żebym była piękna, to uważam, iż taka właśnie jestem.” 
 
Link do całego artykułu:
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/177745,druk.html
 
                                                                               Frocyn

 

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Related Post

Targowiczanie, to patrioci? Rzecz o Konstytucji 3 Maja

FERTNER

ĆWIKLIŃSKA

PRZERWANA CIĄGŁOŚĆ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *